Kandydat na prezydenta z PO – czekamy

Wybory prezydenckie zbliżają się szybkim krokiem. Marszałek Sejmu twierdzi, że będą w najwcześniejszym możliwym terminie, a więc 19 września 2010 roku. Więc zastanówmy się chwilę, kim będzie następny prezydent Polski. Jako, że obecny prezydent ma bardzo słabe notowania i co ciekawe nikt nie chce się przyznać, kto na niego głosował, dlaczego wygrał w 2005, trzeba przyjąć, że będziemy mieli piątego prezydenta po 1989 roku. Więc kto to będzie? Najprawdopodobniej będzie to przedstawiciel rządzącej Platformy Obywatelskiej. Przyjrzyjmy się, kogo może ta partia wystawić do prezydenckiego wyścigu?
Po pierwsze naturalnym kandydatem wydaję się być Donald Tusk. Obecny premier sromotnie przegrał wybory w 2005 roku, gdy wszystkie sondaże dawały mu pewne zwycięstwo. Tuskowi pozostała rysa na honorze, być może będzie chciał ją zmazać i wygrać z Lechem Kaczyńskim. Tusk jednak wie, że jego prezydentura to początek kłopotów w PO i że to utrata realnej władzy. W Polsce rządzi premier, a nie prezydent, a więc nie warto być prezydentem. Jednak główny powód jest zupełnie gdzie indziej. Tusk boi się, ze sukcesorzy zniszczą działo jego życia, że PO się rozpadanie. Nie ma również dobrego kandydata na premiera. Albo ktoś z zapleczem, ale taka osoba się może szybko odciąć od Tuska, albo ktoś z znikąd, ale takim premierem będą mogły sterować władze PO wbrew Tuskowi.
Drugi na liście potencjalnych pretendentów do fotela prezydenckiego jest Bronisław Komorowski. Marszałek w Polsce to druga osoba w państwie i funkcja pozwalająca na zbieranie laurów, bez maczania się w brudną politykę. Z tego punktu widzenia Komorowski jest dobrym kandydatem. Z pewnych źródeł wiem, że dostał od władz PO pewną propozycję: Bądź gotowy, pracuj tak jakbyś był kandydatem, a w momencie próby może na ciebie postawimy. Komorowski jest wygodnym kandydatem dla Tuska, ale czy wygra z Kaczyńskim, czy zwycięży Olechowskiego? Ryzyko znacznie wzrasta. Porażka kandydata PO może rozłamać partię, więc nie wiadomo czy ryzykować?
Kolejnym potencjalnym kandydatem jest Radek Sikorski. Szefowi MSZ ufa bardzo wielu Polaków i może warto to wykorzystać. Sikorski ma dobre kontakty międzynarodowe, mówi wieloma językami i jest przystojny. Tuskowi ten pomysł jest na rękę, bo Sikorski jest bez zaplecza, a więc nie naruszy struktury PO. Jednak Radek Sikorski może mieć duży elektorat negatywny i nie ma zaufania w kręgach partii.
Kto może być jeszcze kandydatem PO w wyborach? Jerzy Buzek, Jan Krzysztof Bielecki, a może jeszcze ktoś inny? Budek jest kandydatem idealnym. Spokojny, stateczny, bezpieczny dla władz PO, ale właśnie objął międzynarodowe stanowisko i nie poważne byłoby gdyby zrezygnował z przewodniczenia PE. Jan Krzysztof Bielecki jest bez zaplecza politycznego i nie wiadomo jak Polacy przyjęliby jego kandydaturę.
Tak czy siak przed Platformą Obywatelską stoi wielki problem - kogo wystawić w wyborach prezydenckich? Tym bardziej, że może to wpłynąć na to, kogo wystawi konkurencja. Od tego, kto będzie kandydatem partii rządzącej może zależeć kogo wystawią inne partie, z wyjątkiem PiS, bo tu już decyzja zapadła, co do Lecha Kaczyńskiego. SLD może zmienić kandydata, PSL może wystawić kogoś innego, a i kandydaci niezależni, albo spoza głównego nurtu politycznego mogą się pojawić w większej liczbie.
Czekamy na decyzje Platformo...

Tomasz Jędrzejczak

Ostatnie odpowiedzi