Coraz częściej pojawiają się głosy, a właściwie pytania dotyczące tego, kogo PSL wystawi do wyborów prezydenckich. O personaliach później, najpierw skupmy się na możliwym scenariuszu politycznym w 2010 roku. Po pierwsze na pewno będą wybory samorządowe i prezydenckie. Po drugie nie wiadomo, czy w międzyczasie nie nadarzą się również wybory parlamentarne. Na polskiej scenie politycznej wszystko jest możliwe. Po drugie wszystko wskazuje na to, że wybory prezydenckie będą najwcześniej. Normalnie oczekiwalibyśmy, że będą po wyborach samorządowych, ale, że marszałkiem jest polityk PO, to trzeba przypuszczać, że będą przed nimi. Dlaczego? Będzie tak, dlatego, że kandydat PO ma największe szanse na wygraną, a na bazie sukcesu prezydenckiego można zrobić bardzo dobry wynik do samorządu. Nie można również wykluczyć wyborów parlamentarnych, jeżeli kandydat PO zdobędzie prezydenturę w dobrym stylu. Polacy lubią zwycięzców i zawsze w sondażach powyborczych zwycięzca dostaje premię. Dlaczego więc nie zrobić wyborów parlamentarnych i zdyskontować tego sukcesu.
Rok 2010 może być, więc rokiem trzech wyborów. Gdyby tak się stało, to wybory prezydenckie będą miały znacznie większy wpływ na sytuację polityczną, niż w przeszłości. Mówiąc wprost wystawienie kandydata jest znacznie ważniejsze, niż kiedykolwiek przedtem.
Wynik wyborów może spowodować, że ze sceny zniknie, lub się rozpadnie PiS, przy wygranej kandydata PO, albo odwrotnie, przy zwycięstwie Prawa i Sprawiedliwości. Dlatego więc mniejsze partie, takie jak PSL i SLD muszą mieć kandydata i to kandydata wyłonionego jak najwcześniej. SLD ma to już za sobą, nasza partia niestety nie.
Spójrzmy jak będą wyglądać kandydaci w wyborach 2010 roku? Po pierwsze najwyższą szansę zasiąść w fotelu prezydenckim 23 grudnia 2010 roku ma kandydat partii rządzącej, która prowadzi w sondażach. Czy będzie to Donald Tusk? Chyba tak, ale nie można wykluczyć innego, kandydata rezerwowego, a mianowicie Bronisława Komorowskiego. Marszałek jest bardzo aktywny w ostatnim czasie. Może to świadczyć o dwóch scenariuszach. Po pierwsze sam bardzo chce i dlatego się lansuje jak może, albo partia kazała mu być aktywnym, żeby stworzyć alternatywny scenariusz dla Tuska.
Prawo i Sprawiedliwość też ma mały dylemat. Choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że kandydatem będzie urzędujący prezydent Lech Kaczyński, nie można wykluczyć, że będzie to Jarosław. Dlaczego Jarosław Kaczyński? To proste, jeżeli sondaże do ostatniej możliwej chwili, nie będą dawać szans Lechowi, wówczas opozycja może wszystko postawić na jedną kartę.
SLD już ma oficjalnego kandydata, pozostałe partie i ich kandydacie są chyba kandydatami bez szans. Wyjątek stanowi Andrzej Olechowski, ale znając jego zapał, to może się wycofać, jeżeli zobaczy, że sondaże są przez długi czas złe.
Przejdźmy, więc do PSL. Kto będzie kandydatem PSL? Dobre pytanie.
Można jednak spróbować.
Wybory prezydenckie dla Polskiego Stronnictwa Ludowego, to zawsze trudna elekcja. Od początku transformacji, za każdym razem mamy gorszy wynik w elekcji prezydenckiej, niż pięć lat temu. Wynik tych wyborów, w żaden sposób nie można przyrównać do wyniku np. wyborów samorządowych. Dzieje się tak, dlatego, że rolnicy i mieszkańcy obszarów wiejskich są racjonalni i nie chcą tracić głosów. Oddają głos na faworytów. Tym bardziej nasz elektorat miejski w tych wyborach również nam nie ufa. Wychodząc z tych założeń, nasz wynik może oscylować w przedziale 1,5 – 2% poparcia. O wiele za mało, jak na 4 siłę polityczną w kraju.
Musimy, więc wystawić kandydata akceptowalnego w mieście, który będzie w stanie, nie tylko zaabsorbować elektorat tradycyjny PSL, ale również powalczyć o tych, którzy w wyborach samorządowych i parlamentarnych głosują na nas. To musi być kandydat, który w największych miastach zdobędzie ponad 2%, wówczas wynik człowieka PSL nie będzie wstydem.
Kandydat PSL musi wyruszyć jak najszybciej w Polskę, musi powalczyć o każdy głos odwiedzając województwo, po województwu, powiat po powiecie i gminę po gminie. A więc musi być to również osoba bardzo pracowita.
Idealny kandydat, to również osoba, która lubi ludzi. Ma dobry kontakt z ludźmi i nie boi się ogromnych wieców, nie stroni wychodzenia do ludzi, nie buduje bariery, nie jest gburem.
Kandydat PSL powinien również dobrze czuć się w Internecie. Po wygranych wyborach przez Obamę i Sarkozego, wiadomo, że ogromna część kampanii przeniesie się do sieci. Rok 2010 będzie rokiem portali społecznościowych, w których tysiące kandydatów w wyborach samorządowych będą prowadzić działania kampanijne. Kandydacie na prezydenta będą nas zalewać mailami, zaproszeniami na portalach społecznościowych, stronami tematycznymi, blogami itd. itp.
Wystawmy, więc kandydata jak najszybciej, kandydata, który spełnia te kryteria i wszyscy członkowie PSL muszą się zaangażować w jego kampanię. Musi być to być skoordynowana akcja promocyjna, bo słaby wynik w tych wyborach może silnie zachwiać pozycją PSL w najbliższych latach.
Tomasz Jędrzejczak
Ostatnie odpowiedzi
21 tygodni 5 dni temu
25 tygodni 3 dni temu
25 tygodni 3 dni temu
1 rok 10 tygodni temu
1 rok 16 tygodni temu
1 rok 17 tygodni temu
1 rok 19 tygodni temu
1 rok 19 tygodni temu
1 rok 19 tygodni temu
1 rok 26 tygodni temu