Onet.pl po programie
„Młodzież kontra” z udziałem premiera Tuska. - wiadomosci.onet.pl
Premier Donald Tusk otoczony kilkunastoma borowikami w towarzystwie co najmniej trzech rządowych samochodów przybył 10 maja do siedziby TVP Info w Krakowie na program „Młodzież kontra … czyli pod ostrzałem”. Wchodząc do siedziby TVP nie myślałem, że w środku będzie czekała na mnie niespodzianka. Przed wejściem do studia zauważyłem peerelowską kolejkę nieznajomych twarzy – potem okazało się, że to młodzi miłośnicy PO – dalej stało dwóch ochrono-borowików, którzy wertowali torebki i przeszukiwali garnitury. Jednak zanim zauważyłem tych dwóch panów, ubranych niczym żołnierze z misji w Afganistanie, wparowałem do studia omijając całą kolejkę. Usłyszałem wówczas następujący zwrot: „Hola, Hola, a pan gdzie”. Wtedy musiałem się wrócić i poddać rutynowej kontroli, czy aby na pewno nie mam materiałów wybuchowych albo ostrego narzędzia, co mogłoby zagrażać zdrowiu, życiu i bezpieczeństwu premiera. Tłumaczyłem to sobie normalną procedurą zapisaną gdzieś tam w rozporządzeniach i zarządzeniach. Można jednak mieć wrażenie, że forma procedury przerosła jej treść.
Program miał zostać nagrany punkt 12.00, ale nie obyło się bez „delikatnego” posuwu czasowego, bo przecież "na Balicach" tłum turystów, a w samym Krakowie korki większe niż w stolicy. Kiedy do studia wkroczył redaktor Sławek Mokrzycki krzyknął w moją stronę – „Ty dzisiaj zaczynasz, zasłużyłeś na to”. I tak też się stało. Na samym początku wyraziłem słowa satysfakcji, że wreszcie premier przyjął zaproszenie młodzieży, a potem pytałem o obietnice wyborcze, które bezpośrednio dotykają także moją osobę jako studenta prawa – otwarcie zawodów prawniczych i rozdział funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Ciekawy był argument premiera, że jeśli już ktoś chce zostać ministrem sprawiedliwości to chciałby też pełnić tą drugą funkcję. Przekładając to na język polityki i wykładając słowa premiera w bardziej precyzyjny sposób, brzmi to tak: "PiS wykorzystywał prokuraturę, dlaczego My mamy być inni." Swoją drogą, interesujące jest podporządkowanie polityki rządu pod wolę osoby, która zostaje Ministrem Sprawiedliwości.
Program był atrakcyjny, efektowny i chwytliwy, choć nie ze względu na postawę i odpowiedzi premiera, a raczej ze względu na zaangażowanie młodych ludzi, którzy nadzwyczaj dobrze przygotowali się do programu, wyłączając jeden lub dwa przypadki nieudanych wypowiedzi i pytań. Premier nie powiedział nic nadzwyczajnego, nie było konkretów, a raczej rozżalenie, że jego partia nie ma w Sejmie 50% + 1, przez co nie może wprowadzić podatku liniowego. Warto dodać, że obecnie 99% Polaków płaci tą samą stawkę podatkową, a osobą, która podpowiadała Tuskowi, że należy wprowadzić podatek liniowy był Jarosław Kalinowski (polityk PSL). Prezes RM nie posłuchał wicemarszałka. Premier podczas programu przypominał mi Donalda Tuska z 4 grudnia 2008 roku – z jego spotkania ze studentami krakowskich uczelni. Za dużo żartów, za mało powagi. Niektóre żarty były jednak udane, np. z przyrządami i środkami edukacyjnymi w szkołach imienia Janusza Palikota – głównego prawodawcy III RP. Więcej – premier zobaczył w moich oczach te przyrządy. Rano uważnie patrzyłem w lustro, ale nie zobaczyłem tam pistoletu i gumowego penisa.
Po zakończeniu programu redaktor Mokrzycki ma zwyczaj dziękować uczestnikom poprzez podanie im ręki. Premier zaraz po tym jak podpisał się na tablicy z autografami gości wyparował ze studia. Był Tusk, nie ma Tuska. Przed siedzibą TVP udzielił jeszcze szybkiego wywiadu, dał się sfotografować z młodymi miłośnikami PO i razem z korowodem rządowych samochodów i borowikami opuścił ulicę Krzemionki w Krakowie. Ja zdjęcia z premierem nie chciałem. Kiedyś zrobiono mi zdjęcie z posłem PO z Lublina. Dziś bardzo tego żałuję.
























Ostatnie odpowiedzi
1 rok 18 tygodni temu
1 rok 48 tygodni temu
2 lata 1 dzień temu
2 lata 1 dzień temu
2 lata 37 tygodni temu
2 lata 43 tygodnie temu
2 lata 44 tygodnie temu
2 lata 45 tygodni temu
2 lata 46 tygodni temu
2 lata 46 tygodni temu