
W minioną niedziele Kraków stał się Ludową Stolicą Polski, tak na starym rynku jak też w pobliskich uliczkach było zielono, a to za sprawą masowo przybyłych członków i sympatyków PSL. Wszystko to spowodowane było faktem, iż nasza partia jako pierwsza w kraju zainaugurowała kampanię wyborczą do Parlamentu Europejskiego. Zgodnie z ludową tradycją uroczystości rozpoczęła msza święta w Bazylice Mariackiej, która to mimo swojej wielkości nie pomieściła naszej licznie przybyłej ludowej rodziny. W tak ważnym wydarzeniu nie mogło zabraknąć FML-u. Młodzi ludowcy przyjechali z całego kraju, licznie stawili się prezesi wojewódzcy powiatowi i miejscy. Swojej organizacji nie zawiódł Prezes Dariusz Klimczak, który mimo licznych obowiązków służbowych, wraz z delegacją łódzką do Krakowa stawił się już w sobotę. Nie zawiodły również poczty sztandarowe, których liczebność robiła piorunujące wrażenie na wszystkich, przebywających w tym czasie na krakowskiej starówce. Po chwytającej za serce homilii ludowcy złożyli kwiaty na płycie Rynku Głównego, przy tablicy upamiętniającej insurekcję kościuszkowską, której to obchodzimy w tym roku 215 rocznicę. Dalej uczestnicy inauguracji w pięknym zielonym korowodzie ruszyli w stronę Opery Krakowskiej, gdzie zaprezentowały się „jedynki” z wszystkich 13 okręgów, a Prezes Waldemar Pawlak wraz z Przewodniczącym Rady Naczelnej PSL Jarosławem Kalinowskim przedstawili po raz pierwszy nasze zwycięskie hasło: „Sukces Europy-sukcesem dla Polski”. Po krótkiej uczcie dla ducha wszyscy uczestnicy ruszyli do swoich domów, tym samym rozpoczynając naszą drogę ku wyborcom, dla których „Sukces PSL będzie sukcesem Polaków”.
Marcin Skorupiński
Prezes ZW FML w Łodzi
Początek kampanii
Przepraszam, boję się wyjść na malkontenta, ale :))) :
"Swojej organizacji nie zawiódł Prezes Dariusz Klimczak, który mimo licznych obowiązków służbowych, wraz z delegacją łódzką do Krakowa stawił się już w sobotę."
No super :) brzmi jak żywcem wyjęte z Trybuny Ludu z lat 70 :))) Towarzysz sekretarz, pomimo natłoku obowiązków, nie zawiódł robotników i... " :))) Przepraszam kol. Macieja, ale jakoś tak zabawnie brzmi zacytowany fragment.
A poważniej pisząc, sądzę, ze powinniśmy mieć więcej swobody i że tak powiem - płynności - w formułowaniu przekazu do młodych. Nie chodzi o luz typu "joł men, niezły lans był w kraku", nie nie. Mam na myśli normalną, otwartą relację koleżeńską, taką jaką spotyka się w rozmowach między młodymi, kulturalnymi ludźmi.
Nie sądzę, żeby wdzięczność Prezesowi za to, że "nie zawiódł swojej (...)" była szczególnie nęcącym uczuciem dla nowowstępujących. Kol. Klimczak to sympatyczny człowiek, taki właśnie swobodny - mialem okazję spotkać go na zjeździe w Tokarni. I nie trzeba go chyba oblepiać gipsem pomnika :)))
Pozdrawiam Kol. Marcina, i w ramach zadośćuczynienia za tą nieco zgryźliwą uwagę zapraszam do Ostrowca na piwo. :) Względnie do Bałtowa :)
Pozdrawiam
Arek